Centrum aktualności > Różnorodność

Różnorodność: Lepszy biznes - nie tylko słuszna sprawa

2016 odczyt minut | kwiecień 2016

Angela Talton
Angela Talton, dyrektor ds. różnorodności, Nielsen

W Nielsen pracujemy nad wykorzystaniem różnorodności, aby zapewnić naszym klientom doskonałe wyniki.

Kiedy większość ludzi myśli o różnorodności, ma na myśli widoczne różnice - rasę, płeć, niepełnosprawność, wiek i tak dalej. Jest to wąska definicja różnorodności, która przesłania znaczną jej część, podobnie jak większość góry lodowej jest niewidoczna poniżej linii wody. W Nielsen nasza definicja różnorodności jest szersza i obejmuje znacznie więcej niż to, co widać. Szeroki wachlarz naszych umiejętności, doświadczeń i środowisk kulturowych sprawia, że każdy z nas jest wyjątkowy - a tym samym nasz wkład również jest wyjątkowy.

Jeśli mamy zrealizować tę wizję różnorodności, nie może chodzić tylko o miejsce przy stole, aby można było się z tobą liczyć. Chodzi o to, by mieć głos przy stole, aby móc wywierać wpływ. Chciałbym podzielić się kilkoma przykładami tego, co może się wydarzyć, gdy wykorzystasz siłę różnorodności, aby zapewnić lepsze wyniki.

Niedawno zaprosiliśmy P&G, GE, Cintas i inne firmy, aby dołączyły do nas w Cincinnati podczas jednego z wydarzeń Nielsen Diverse Intelligence Series. Mając na celu kontynuowanie i pogłębianie dialogu, firma P&G zaprosiła nas na swój "Dzień dzielenia się", w którym uczestniczyli również różni sprzedawcy detaliczni i marki. Podczas tego wydarzenia firma P&G opisała, w jaki sposób zastosowała się do zalecenia swojej afroamerykańskiej grupy pracowników (ERG), aby firma stworzyła produkty do włosów specjalnie z myślą o afroamerykańskich kobietach, które mają nadmierny indeks w tej kategorii. Członkowie grupy zbadali kategorię produktów, aby dokładnie określić, czego Afroamerykanki szukają w produktach do włosów i rozpoznali rozwijający się trend w kierunku produktów "naturalnych". ERG przekonała P&G do zaangażowania działu badań i rozwoju, a firma stworzyła udane nowe linie produktów, w tym Pantene Truly Natural i Truly Relaxed. Dla P&G był to wyraźny przypadek ERG napędzającego wpływ biznesowy z wymiernym zwrotem z inwestycji.

Ten rodzaj możliwości stanie się widoczny dla firm tylko wtedy, gdy będą one uważniej słuchać tych, którzy rozumieją potrzeby i pragnienia różnorodnych społeczności, do których należą. Wciąż jest to jednak to, co nazywam Diversity 1.0: czerpanie zysków z zaspokajania potrzeb konkretnej zróżnicowanej społeczności.

To, co możemy nazwać Diversity 2.0, jest reprezentowane przez szał Sriracha. Sriracha, marka przyprawy wywodzącej się z Tajlandii[1], należy do kategorii ostrych sosów w opakowaniach konsumenckich, która jest w znacznym stopniu kształtowana przez wpływy wielokulturowe. Producent produktu, Huy Fong Foods, jest firmą prywatną, więc dokładne dane dotyczące sprzedaży są trudne do uzyskania, ale szacuje się, że w 2014 roku firma sprzedała "sos z koguta" o wartości 80 milionów dolarów. Ponadto Heinz produkuje ketchup Sriracha, podobnie jak Frito-Lay, Subway, Jack in the Box i inni, rozszerzając w ten sposób rynek do ponad 600 milionów dolarów w tym samym roku - 650% wzrost przychodów w porównaniu z danymi Huy Fong.

Rozważmy to - 75% milenialsów twierdzi, że chce więcej smaku w swoich potrawach, ale tylko około 40% milenialsów jest wielokulturowych. I tylko niewielka część z nich to Tajowie. Żadna duża międzynarodowa korporacja nie dostrzegłaby poważnej szansy na zysk w komercjalizacji mało znanego tajskiego sosu. W rzeczywistości Sriracha, którą znamy w Ameryce, została stworzona przez Wietnamczyka Davida Trana, który założył Huy Fong Foods w 1980 roku. To z pewnością historia "tylko w Ameryce", że tajski sos odniósł ogromny sukces dzięki wysiłkom Wietnamczyka, który wyemigrował do Ameryki przez Chiny. Amerykański rząd przyznał Davidowi Tranowi azyl po tym, jak w 1978 roku uciekł z Wietnamu do Hongkongu na tajwańskim frachtowcu Huey Fong, od którego pochodzi nazwa jego firmy.

Sriracha udowadnia ekonomiczną wartość różnorodności dla szerszej amerykańskiej gospodarki. Ale jeśli myślimy o produktach kulturowych jako wykraczających poza dobra materialne, to moim ostatnim przykładem może być Diversity 3.0.

Obecnie na Broadwayu wystawiany jest musical, na który każdego wieczoru bilety są wyprzedane. Bilety sprzedają się w cenie od dwóch do czterech razy wyższej niż ich wartość nominalna. Tym musicalem jest Hamilton. Historia Alexandra Hamiltona, rewolucji amerykańskiej i powstania amerykańskiego systemu gospodarczego jest w nim opowiedziana za pomocą piosenek z gatunków hip-hop, rap, R&B i Tin Pan Alley - czyli muzyki z szerokim wachlarzem wpływów wielokulturowych, a także niektórych bardziej tradycyjnie kojarzonych z musicalami na Broadwayu. Spektakl jest z pewnością nieprawdopodobnym potraktowaniem Alexandra Hamiltona, ojca założyciela Stanów Zjednoczonych, szefa sztabu generała Jerzego Waszyngtona, jednego z najbardziej wpływowych interpretatorów i promotorów Konstytucji Stanów Zjednoczonych oraz twórcy narodowego systemu finansowego, wśród wielu, wielu innych wyróżnień. Sam Hamilton był wyjątkowo mało prawdopodobnym kandydatem do tych ról. Urodził się poza związkiem małżeńskim na Karaibach dla swojej matki i jej drugiego męża, co doprowadziło do tego, że odmówiono mu edukacji w szkole Kościoła Anglii, a majątek jego matki został przejęty przez jej pierwszego męża po jej śmierci - wszystko to wydaje się zapewniać Hamiltonowi bardzo słaby punkt wyjścia do wielkości.

Dla naszych celów jednak, istotnymi faktami dotyczącymi różnorodności musicalu Hamilton jest to, że został on napisany przez Lin-Manuela Mirandę, Latynosa mieszkającego w Nowym Jorku i że zdecydował się on na wykorzystanie hip-hopu w sztuce, ponieważ postrzegał ten gatunek jako jedyną formę muzyczną, która może pomieścić fakt, że "Hamilton mówił akapitami."[2] Rap, zauważa Miranda, "ma więcej słów na miarę niż jakikolwiek inny gatunek muzyczny." Co więcej, Hamilton wykorzystuje większość afroamerykańskiej i latynoskiej obsady, aby "połączyć Amerykę wtedy z Ameryką teraz".

Hamilton zarabia obecnie 1,3 miliona dolarów tygodniowo, tuż za Królem Lwem. Został uhonorowany 15 lutego 2016 roku, stając się jednym z zaledwie ośmiu musicali z Broadwayu, które wystąpiły na GRAMMY, gdzie zdobył nagrodę za najlepszy album musicalowy. Widziałem przedstawienie 16 grudnia 2015 roku, a publiczność tego wieczoru była mniej zróżnicowana etnicznie niż wykonawcy. Hamilton niewątpliwie przekroczył granice, stając się fenomenem finansowym i kulturowym właśnie dlatego, że jego publiczność nie zna granic.

Hamilton jest przykładem sukcesu dostępnego dla firm na całym świecie, których menedżerowie rozumieją, że muszą słuchać innowacyjnych pomysłów, niezależnie od tego, skąd pochodzą. W końcu kreatywność jest ogólnie rozumiana jako połączenie pomysłów z różnych kultur lub dyscyplin, więc jest wysoce prawdopodobne, że będzie pochodzić od członków różnych grup pracujących w amerykańskim głównym nurcie. Cała zasługa przypada oczywiście muzycznemu geniuszowi Lin-Manuela Mirandy, który dostarczył potężnego dowodu na to, że im bardziej Ameryka może otworzyć się na wkład różnorodności, tym więcej Hamiltonów zobaczymy we wszystkich dziedzinach amerykańskiego życia.

[Nazwa Sriracha, wytwarzana z pasty z papryczek chili, octu destylowanego, czosnku, cukru i soli, pochodzi od nadmorskiego miasta Si Racha w prowincji Chonburi we wschodniej Tajlandii, gdzie przyprawa ta mogła zostać po raz pierwszy wyprodukowana do dań serwowanych w lokalnych restauracjach serwujących owoce morza.

[2] Pełne ujawnienie: Lin-Manuel Miranda jest synem Luisa Mirandy, czołowego członka Zewnętrznej Rady Doradczej Nielsena ds.